Pierwszy lot, pierwszy kret.

Pierwszy lot to nawet nie był lot a mega dzwon. Na tyle wielki że w modelu otworzył się dzióbek z wrażenia. Dziś mając w głowie wszystkie wypadki jakie miałem z Pioneerem jestem w stanie powiedzieć, że gdybym w owym czasie zastosował pewne modyfikacje na modelu to dziś byłby on mniej klejony niż jest teraz. A te modyfikacje to:

1. Zastosowanie bowdenów w celu usztywnienia popychaczy w lotkach. Popychacze stają się bardziej stabilne i mniej podatne na ugięcia co wpływa na stabilność lotu. Dodatkowo niedociąganie mocowań bowdenów do orczyków wplywa na płynność pracy ruchomych elementów.

 

2. Zastosowanie bowdenów w celu usztywnia popychacza w sterze kierunku. Podobnie jak w przypadku popychaczy w lotkach usztywnienie popychacza wpływa na stabilność i pewność sterowania. Podobnie także należy niedociągać mocowania popychaczy do orczyków by praca ruchomych elementów była plynniejsza.

 

Na koniec warto wszystkie śrubki posmarować albo klejem do śrub co by się nie rozkręcały samoczynnie. Można też użyć zwykłego lakieru do paznokci, który sprawdza się idealnie.

3. Zabezpieczenie kadłuba taśma zbrojona wpływa w dużym stopniu na wytrzymałość kadłuba. W przypadku ewentualnego kręta uszkodzenia są dużo mniejsze i łatwiejsze do naprawienia. Zazwyczaj wystarcza wtedy klej CA.

4. Wymiana śmigła fabrycznego 5×8 trzypłatkowego na 5×5 dwuplatowe. To chyba najlepsza zmiana jaką zrobilem. Co prawda u mnie była to konieczność po awarii i ulamaniu się jednego płata, jednakże zmiana ta wyszła na dobre modelowi. Lot stał się bardzo stabilny i wolniejszy przez co w początkowym etapie dużo łatwiej jest zapanować nad modelem. Można także zastosować zmniejszenie wychyleń w aparaturze np na maximum 80% przez co kontrola nad modelem stanie się banalnie prosta.

5. Montaż magnesów w koncówkach skrzydeł dla lepszego trzymania końców w jednej lini. Z racji, że po kilku upadkach trochę wzmocnienie wewnatrz modelu nie utrzymywało skrzydeł w lini to przykleilem klejem epoksydowym magnesy w kadlubie i na skrzydłach. Zabieg ten pozwolil na lepsze trzymanie się skrzydeł. Dodatkowo magnes na skrzydle zabezpieczyłem taśma by się lepiej trzymał. A prezentuje się to tak.

6. Zmiana położenia środka ciężkości to ostatnia modyfikacja.Zmiany które wprowadziłem w punktach 1 do 3 zmieniły środek ciężkości. Tutaj można na wiele sposobów sobie poradzić. Można zastosować mocniejsza baterie np 1800 czy 2200 mAh. Można też zastosowac blaszki ołowiane lub tak jak ja, pilota modelu.

Zmiany te spokojnie mogły by być zmianami producenta, no ale cóż. Może w kolejnej wersji coś się zmieni. No a tak model prezentuje się w locie. Można zobaczyc poniżej.

Ładowarka. Baterie. Dodatki

Patrząc na to co jest dostępne na rynku to znowu musiał bym się rozpisać markami, ale po co. Przy wyborze ważnym jest aby ładowarka posiadała następujące funkcje, możliwości:

  • balanser
  • regulację prądu ładowania
  • możliwość podłączenia różnych rodzajów baterii (litowo-jonowych, litowo-polimerowych, itd.)
  • możliwość podłączenia różnych typów baterii litowo-polimerowych 1S-6S
  • funkcję rozładowywania
  • funkcję storage (ładowania baterii na czas jej nie używania)
  • OPCJONALNIE przejściówki aby móc ładować baterie z rożnymi końcówkami.

Ja wybrałem ładowarkę Redox Alfa V2 z zewnętrzym zasilaczem (bo ponoć ten element się najszybciej psuje).

Ostatni wybór to wybór baterii. Zależne od modelu taka baterię trzeba dobrać. W przypadku Pioneer’a producent jak i opinia publiczna sugerują baterie 1300mAh. Można zaopatrzyć się w większą ale trzeba pamiętac, że zmieni się środek ciężkości modelu. Tutaj uwaga po każdorazowym wyjęciu baterii z modelu (jeżeli nie ma ona stałego łoża a jest na rzepie) wypadało by sobie model wyważyć. Ja zdecydowałem się na zakup dwóch baterii Tattu 1300mAh. Na początku samolot bardzo intensywnie chodził na silniku co za tym idzie bateria szybko się kończyła i trzeba było lądować. Brak drugiej baterii oznaczałby powrót do domu lub ładowanie baterii na lotnisku.

 

Pozostały jeszcze dodatki o których nikt nie mówi. A szkoda. Zaoszczędziło by mi to trochę czasu i pieniędzy na koszty wysyłki. A więc są to:

  • taśma zbrojona dostępna w każdym sklepie budowlanym (by podkleić sobie natarcia skrzydeł czy dziub modelu)
  • przejściówka DEAN T (gniazdo) na XT60 (wtyk) (aby podłączyć baterię w modelu)
  • klej CA średni (żeby posklejać cały model, producent nie wspomina o tym a sklepy nie sugeruja, 20ml na początek całkowicie wystarczy)
  • lakier do paznokci (co by nakrętki się nie poodkręcały)
  • kabel usb do polaczenia aparatury z komputerem (aby móc używać symulatora)
  • OPCJONALNIE: zestaw śrubokrętów precyzyjnych, imbus, nożyczki
  • OPCJONALNIE: jeden bowden, prawe śmigło 5×5, 10 magnesów neodymowych 10x10x2 całkowicie wystarcza
  • OPCJONALNIE: kabel do wgrywania oprogramowania do aparatury (na ten moment jeszcze nie wiem czy starczy jeden lepszy aby móc także włączyc symulator czy jednak trzeba mieć dwa osobne, ale dowiem się tego niebawem)
  • OPCJONALNIE: klej żywiczny, przyśpieszacz w sprayu do kleju CA
  • OPCJONALNIE: kuferek na cały sprzęt.

I to wszystko. Mając takie wyposażenie jesteś przygotowany na każdą ewentualność jaka może się wydażyc w czasie latania.

Aparatura FlySky. Dobry wybór

Po wyborze modelu pozostało wybrać jeszcze tylko aparature (czyli nadajnik), odbiornik, ładowarkę, baterie oraz sprzęt drobny, ale po kolei. Na początku firma. Mamy Taranis’a, Graupner’a, Futaba, Duplex’a, Radiolink’a, Turnigy, FlySky i wiele wiele innych. Tak naprawdę tylko i wyłącznie od grubości naszego portfela zależy którą kupimy. Poza firmą na cene wpływa jeszcze liczba obsługiwanych kanałów, możliwość podlaczenia pod komputer w celu używania w symulatorze czy zmiany oprogramowania.

Na zdjeciu aparatura juz z zmieniona antena.

W przypadku pierwszego modelu samolotu wystarczy aby aparatura miała 4 kanały. Jednakże trzeba pamiętać, że wychodzimy z założenia ze chcemy się rozwijać, że bedziemy rozwijać naszą bazę obiektów latających zatem warto zainwestować w coś lepszego. U mnie wybór padł na FlySky FS-i6 6CH (czyli 6-cio kanałową). Dlaczego właśnie ta? Po pierwsze była w dobrej cenie, po drugie jest rozwojowa – możliwość sparowania do 20 modeli latających różnego rodzaju (samoloty, wielowirnikowce i helikoptery), przyzwoita możliwość konfiguracji, możliwość ulepszenia jej do 10-ciu kanałów. Wydaje mi się, że nie warto przepłacac za model 10-cio kanałowy oraz za klona Turnigy. Aparatura w zestawie ma oczywiście odbiornik. Tutaj uwaga. Wybór aparatury w dużym stopniu decyduje jakich odbiorników będziemy używać, ale nie zawsze. O tym kiedy indziej.

I jeszcze link do sklepu TUTAJ

Pioneer 1400. Dlaczego?

Gdy odpowiedziałem sobie na pytania związane z wyborem pierwszego modelu nastąpił etap poszukiwania który model wybrać. Do wyboru było kilka modeli, a mianowicie: Beta, Sky Surfer, Blixter, Champ+, Sport Cub S, Cesna, Pioneer 1400, Z-84, Pioneer 2200.

Część z tych modeli odpadła z powodu braku dobrej dostępności w krajowych sklepach, sprowadzanie ze Stanów czy Chin to w tamtym okresie była dla mnie abstrakcją. Kolejnym dylematem była wielkość modelu. Im mniejszy model tym spokojniej musi być. Niestety lokalizacja gdzie planowałem latać jest w dużej części odsłonięta więc kolejne małe modele odpadły. Duże modele także zostały skreślone gdyż na początek nie są polecane dla początkujących.

Na polu bitwy pozostały Beta, Sky Surfer I Pioneer 1400. Z racji że wszystkie te modele są bardzo podobne do siebie to zadecydował argument finansowy. I tak oto stałem się posiadaczem Pioneer’a 1400 ARF V2. Dodatkowo za tym modelem przemówiła przeźroczysta kabina i jak na tamten okres dostępność części zamiennych. Duży wpływ na wybór modelu miało także umiejscowienie silnika. Jest on z tylu, co za tym idzie ze gdy lądowanie jest w postaci klasycznego kreta to silnik jest osłonięty a co za tym idzie jest mniejsza szansa, że go uszkodzimy.

Pierwszy model. Co trzeba wiedzieć

Moja historia zaczęła się podobnie chyba jak u wieksosci, nastała chęć latania i zakupiłem model. Oczywiście godziny spędzone na forach w poszukiwaniu odpowiedzi który wybrać. To chyba najtrudniejszy etap (nie licząc pierwszego startu). Mały, duży, szybki, wolny, pianka, balsa, laminat, RTF, ARF, KIT. Opcji bardzo wiele. Wybór chyba tylko jeden.

Po pierwsze to wykonanie. Ja postawiłem na piankę EPP. Jest ona bardzo wytrzymala, łatwo się naprawia – w gorącej wodzie powraca do pierwotnego wyglądu, szybko łapie się klejem.

Po drugie rozmiar – tu trzeba mieć świadomość że im większy model tym więcej miejsca potrzebuje we wszystkich trzech etapach – start, lot, ładowanie. Jeżeli jest gdzie to model 1m do 1.5m jest dobry. Większymi trudniej się lata, mniejsze są niestabilne na wietrze.

Po trzecie wersja. Tutaj się na chwilę zatrzymajmy. Mamy standardowo trzy wersje:

  • RTF czyli zestaw gotowy do lotu. Jest tam wszystko – model z elektronika, aparatura, odbiornik, zasilanie, ładowarka
  • ARtF czyli zestaw prawie gotowy do lotu w którym mamy model z elektronika ale nie mamy aparatury, odbiornika, zasilania i ładowarki
  • KIT czyli wersja zrób to sam model. Całą resztę trzeba dobrać do modelu. W tej opcji trzeba mieć już wiedzę by dobrać prawidłowo silnik, śmigło, serwa i cała elektronikę.

Jeżeli się nie znamy to wersja KIT odpada. Zły dobór części może spowodować poważne uszkodzenie modelu. Ja osobiście w przypadku samolotu polecam wersje ARF. Problemem w wersji RTF jest aparatura która standardowo ma niewielki zasięg max 150m (ale zazwyczaj jest to mniej). O ile w przypadku wirnikowców (które potocznie nazywane są dronami i tak też ja będę je nazywał) brak zasięgu będzie w najgorszym razie oznaczało że model spadnie na ziemię (lub zawiśnie w miejscu albo wróci do nas w zależności od protokołów bezpieczeństwa) to w przypadku samolotów w najlepszym wypadku model spadnie na ziemię a w najgorszym poprostu odleci niesiony  wiatrem. Dlatego też…

Po czwarte aparatura. Tutaj niestety jest znowu trudno. Cena aparatury jest uzależniona od kilku czynnikow, a mianowicie liczba kanałów jakie obsługuje, producenta, zasięgu, możliwości zmiany oprogramowania oraz możliwości podłączenia dodatków oraz tzw bajerów np dotykowy kolorowy wyświetlacz.

Po piąte zasilanie i ładowarka. To chyba najłatwiejsza sprawa do wyboru ponieważ sugerowany pakiet (czyli najczęściej bateria litowo-polimerowa) jest podany przez producenta modelu. Ładowarka też mały problem – najlepiej elektroniczna z balanserem oraz możliwość ładowania pełnego zakresu baterii czyli od 1S do 6S oraz zmianę prądu ładowania.

I to tyle tytułem wstępu do pierwszego modelu. Rozwinięcia poszczególnych wyborów w osobnych wpisach.